czwartek, 13 lutego 2025

Czy polska chmura może unieść cyfrową przyszłość kraju?

W ostatnich latach słyszeliśmy wiele obietnic o “skoku technologicznym” Polski. Rząd, kuszony wizją współpracy z globalnymi gigantami takimi jak Google, Amazon czy Microsoft, coraz wyraźniej sygnalizuje otwarcie na ich inwestycje. Z jednej strony trudno się dziwić – w końcu każda z tych firm ma za sobą ogromny kapitał, zasoby i sprawdzone rozwiązania. Z drugiej jednak, nie możemy zapominać o tym, jak łatwo w takiej sytuacji pójść na skróty i “sprywatyzować” własną cyfrową suwerenność.

 

Niedawne stanowisko organizacji Polska Chmura w sprawie polityki rządu przyciągnęło uwagę branży technologicznej i nie tylko. Wskazuje ono na zagrożenia związane z marginalizacją polskich przedsiębiorstw i rosnącą zależnością od zewnętrznych dostawców – zarówno w zakresie infrastruktury, jak i zarządzania danymi. Warto przyjrzeć się temu bliżej.

Po pierwsze, inwestycje i wspieranie polskich firm to nie puste hasło, lecz konkretna wizja rozwoju, w którym rodzime przedsiębiorstwa – płacące w Polsce podatki i tworzące tu miejsca pracy – zyskują szansę na rywalizowanie na międzynarodowym rynku technologii chmurowych. Weźmy za przykład rozrastającą się infrastrukturę data center budowanych przez członków Polskiej Chmury. Dzięki nim lokalne dane pozostają w kraju, a rodzime spółki zyskują okazję do dalszego inwestowania w innowacje i badania.

Po drugie, pojawia się wątek bezpieczeństwa danych i kontroli nad newralgicznymi zasobami – obywateli, firm oraz administracji publicznej. Cyfryzacja państwa w czasach masowych cyberataków i napięć geopolitycznych to wyzwanie, którego nie należy lekceważyć. Jeżeli kluczowe dane i systemy zostaną przeniesione poza granice Polski i będą zależały od kaprysów albo przepisów obcych państw, możemy w pewnej chwili stanąć przed nieprzyjemną niespodzianką. Trzeba pamiętać, że nie zawsze interes gospodarczy czy polityczny właściciela zagranicznej infrastruktury będzie zbieżny z polską racją stanu.

Po trzecie, rolą rządu powinno być stwarzanie takich warunków, by – zamiast faworyzowania wielkich globalnych koncernów – wspierać dynamiczny rozwój lokalnej sceny technologicznej. W innych krajach europejskich wprowadzane są przepisy, które stawiają na pierwszym miejscu interes lokalnych dostawców chmurowych. Francja, Niemcy czy Australia to dobre przykłady, że ochrona rodzimego rynku przed potencjalną monopolizacją przez światowych gigantów nie tylko jest możliwa, ale długofalowo – opłacalna.

Wreszcie, stanowisko Polskiej Chmury przypomina nam o potencjale wytwarzanym przez polską branżę ICT. Nie chodzi o to, by zamknąć się na światowych gigantów czy zakazać im wejścia na rynek. Kluczem jest zrównoważenie szans, w którym polskie firmy staną się równoprawnymi partnerami – nie podwykonawcami traktowanymi z góry. W chwili, gdy tak wiele mówi się o roli nowych technologii w gospodarce, budowanie pozycji Polski w tym obszarze musi się opierać na rzetelnej analizie ryzyka, przemyślanej strategii i jasnym wsparciu dla lokalnych przedsiębiorców.

Postulat jest prosty, a zarazem fundamentalny: jeśli chcemy być cyfrowo suwerenni, to nie możemy bagatelizować znaczenia polskich dostawców i polskich centrów danych. Świat idzie do przodu, a globalni giganci będą tu zawsze – to już fakt. Jednak to, czy wchodzimy z nimi na uczciwych warunkach i czy równocześnie rozwijamy własny sektor technologiczny, zależy od polskiej polityki. Historia uczy, że długofalowe korzyści płyną z budowania własnej siły – nie zaś oddawania pola bez walki.

Stąd gorący apel do decydentów i opinii publicznej: nie składajmy polskiej chmury w ofierze na ołtarzu technologicznego postępu. Postęp – tak, ale z rozwagą, wspierając to, co nasze i co może stanowić stabilny fundament gospodarczej przyszłości. Bez rodzimego zaplecza, zapłacimy nie tylko pieniędzmi, lecz także bezpieczeństwem i niezależnością, których odwrócenie może być trudniejsze, niż nam się dziś wydaje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz